Wtorek,
06 stycznia 2009r.
07:06:26
Rejestracja/logowanie
Login:     Haslo:  
Dodaj do Ulubionych
Ustaw jako startową
Kontakt
 


Bombowy paraliż stolicy

SLAPOn, Piątek, 21 października 2005, 01:28
Kategoria: Informacje, Źródło: gazeta.pl

Trzynaście paczek zawiniętych w szary papier, na każdej napis "bomba" i kolejny numer - takie pakunki znajdowali wczoraj warszawiacy na przystankach, w tramwajach i w metrze

Pierwszą paczkę odkryli pasażerowie tramwaju na warszawskim Grochowie. Policja dostała zgłoszenie dokładnie o godz. 7.19. Za chwilę "pojawiły" się kolejne paczki. Na rondzie Wiatraczna, na rondzie Waszyngtona, przy Kawęczyńskiej, Kijowskiej, przy rondzie Dmowskiego. Tam były aż trzy, a także jedna na sąsiadującej ze skrzyżowaniem stacji metra Centrum. Jeszcze inną odkrył pracownik kolejki w wagonie na stacji Kabaty. Paczki ze złowrogim napisem bomba były jeszcze na pl. Bankowym, rondzie de Gaulle'a i na przystanku tramwajowym pod estakadą obok Dworca Centralnego. Wszystkie ponumerowane.

Interweniująca policja musiała zablokować kilka newralgicznych skrzyżowań. Miasto natychmiast stanęło w gigantycznych korkach. Największe sparaliżowały trasy z Pragi na lewą stronę Wisły. Najpierw "stanął" most Poniatowskiego, potem ogromny korek pojawił się na moście Śląsko-Dąbrowskim, bo policja zagrodziła wjazd do tunelu Trasy W-Z. Sznur samochodów stał w al. "Solidarności" i na Radzymińskiej aż do Zacisza. - Z Marek do centrum jechałem prawie trzy godziny - skarżył się Roman Zawistowski.

Policja postawiła na nogi kilkuset swoich ludzi i uwinęła się z akcją wyjątkowy szybko. Już ok. 10.30 wszystkie podejrzane pakunki zostały sprawdzone i było wiadomo: żadnej bomby nie ma.

Oficer stołecznej komendy: - Wszystko odbyło się sprawnie, wiele informacji dostaliśmy od obywateli. Ale, niestety, były przypadki skrajnej głupoty i lekceważenia zagrożenia. Kilka paczek zostało po prostu przeniesionych w inne miejsca. A jedna najprawdopodobniej przejechała metrem z centrum aż na Kabaty. Gdyby tam były prawdziwe bomby, nie obyłoby się bez ofiar.

Jak się dowiedzieliśmy, kilka paczek otworzyli na miejscu sami policjanci!

- Bomby były atrapami, ale przygotowanymi w sposób profesjonalny. Paczki miały wymiar kartki A4, wystawały z nich kable, elementy plastikowe i metalowe - relacjonuje Krzysztof Liedel, naczelnik wydziału ds. terroryzmu z MSWiA. - Dodatkowo wyposażono je w mechanizm zegarowy, a do pięciu z nich dodano proszek imitujący zapach ładunku wybuchowego (saletrę - red.). Miał zmylić psy policyjne, które wskazywały atrapy jako prawdziwe bomby - dodaje Liedel.

Tymczasem jeszcze przed godz. 9 do kilku redakcji został przysłany mail o temacie "Kaczyński = Wojna. Podłożyliśmy 15 bomb w Warszawie". List zawierał długi wywód potępiający działania Lecha Kaczyńskiego (m.in. w sprawie Parady Równości) oraz partii prawicowych. Autorzy podpisali się GayPower i SilnyPedał. Wsparli się też partią Zielonych.

- Akcja wydaje się być prowokacją mającą na celu zdyskredytowanie organizacji działających na rzecz praw człowieka i Zielonych. Rozesłany tekst jest kupą posklejanych bzdur. My wielokrotnie odcinaliśmy się od wszelkich działań wykorzystujących przemoc i terroryzm - mówi Dariusz Szwed, współprzewodniczący partii Zieloni 2004.

Jestem w szoku, że ktoś wpadł na taki pomysł - przyznaje Robert Biedroń z Kampanii przeciw Homofobii.

Lech Kaczyński, prezydent Warszawy, również nie wierzy, żeby za podłożeniem atrap stały środowiska gejowskie. - To środowiska dobrze zorganizowane, ale chyba nie aż tak.

Jednak Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji traktuje sprawę bardzo poważnie. - To podręcznikowy przykład terroryzmu - mówi "Gazecie" Andrzej Mroczek, ekspert z wydziału ds. terroryzmu MSWiA. - Są konkretne żądania i groźby, jest skuteczne działanie (sparaliżowane miasto, wszystkie służby postawione na nogi i strach mieszkańców - red.) oraz kontekst polityczny.

Krzysztof Liedel dodaje: - Ktoś zadał sobie wiele trudu, żeby to zorganizować. Ale oczywiście nie możemy wykluczyć, że to durny żart.

Kto podłożył bomby-atrapy? Ile osób wzięło w tym udział? - Kilka - odpowiada Ryszard Siewierski, szef stołecznej policji. Jego ludzie przez cały czwartek przeglądali nagrania z kamer monitoringu i przesłuchiwali świadków. Wiemy na pewno, że przynajmniej kilkanaście osób widziało mężczyznę, który zostawiał pakunki na przystankach tramwajowych. Śledczy poszli też tropem maila wysłanego do redakcji. Po południu odwiedzili centrum handlowe przy Dworcu Wileńskim, bo to stamtąd została wysłana wiadomość.

Na końcu tej wiadomości znalazł się przepis na skonstruowanie bomby. Oficer policji: - Ten przepis jest prawdziwy.

Wczoraj po południu prezydent Warszawy obiecał nagrodę w wysokości 100 tys. zł za pomoc w ujęciu sprawców podłożenia bomb-atrap.
 ~TommyLee [2005-10-25 07:57:25] - Bomby
Dobrze, że paczki były podpisane i ponumerowane. Gdyby nie to, pies z kulawą nogą by się nie zainteresował. A tak nasze "służby" mogą odnotować kolejny "sukces".



Dodaj swój komentarz
nadawca
temat
komentarz



Wpisz szukane slowo:

05.02 | Srebrni wrócili! »
29.01 | Premier złamał rękę »
25.01 | Śmierć znanej Aktork.. »
21.01 | Dramatyczny skok na .. »
19.01 | Łowcy skór skazani »
19.01 | Huragan nad Polską »
14.01 | Wielka narodowa kwes.. »
12.01 | Czy to koniec Samoob.. »
12.01 | Episkopat za sprawdz.. »
09.01 | Drugi nożownik z Gub.. »
08.01 | "Łowcy skór" »
08.01 | Zakręcony kurek z ro.. »
07.01 | Wołanie o pomoc z Wi.. »
07.01 | Otylia Jędzrzejczak .. »
04.01 | Podejrzany o napad n.. »


Ogromna baza gotowych wypracowań, streszczeń, zadań. Masz możliwosć dodać nową pracę, oceniać, komentować. Największa w sieci wyszukiwarka opracowań.
 
 
Copyright © 2000-2005 by mocny.com. Kopiowanie kodu, grafiki lub jakiegokolwiek elementu serwisu bedzie scigane sadownie!