Rekordowe zużycie gazu
 inquisitor, Wtorek, 24 stycznia 2006, 19:01 Kategoria:
Informacje/Kraj, Źródło: PAP
Z powodu mrozów zanotowano rekordowe zużycie gazu w Polsce; w dolnośląskich noclegowniach skończyły się zapasy, brakuje m.in. opału, żywności, leków; na ulicach Wrocławia stanęło 21 koksowników.
We wtorek o godzinie siódmej rano w Stuposianach w Bieszczadach było minus 35 stopni C.
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że do poniedziałku, do północy zamarzło 159 osób. Z napływających z kraju informacji wynika jednak, że liczba ta cały czas się zwiększa - z powodu wyziębienia w województwie świętokrzyskim zmarł we wtorek mężczyzna, a na Lubelszczyźnie dwóch.
Aby zapobiec kolejnym wypadkom policja kontroluje miejsca, w których mogą jeszcze przebywać bezdomni. Wszystkich chętnych policjanci odwożą do noclegowni.
W całym kraju z dużym opóźnieniem jeździ komunikacja miejska. "Na drogach jest bardzo ślisko. Kierowcy jeżdżą dużo wolniej. Kilka autobusów rano nie wyjechało, ponieważ miały problemy z rozruchem. Autobusy pospieszne spóźniają się, ponieważ kierowcy mają obowiązek zatrzymywać się na każdym przystanku" - wyjaśnił PAP Igor Krajnow z Zakładu Transportu Miejskiego w Warszawie. Dodał, że w niektórych autobusach zamarzają drzwi, z powodu bardzo niskich temperatur pękają także tory tramwajowe.
Opóźnienia pociągów wynoszą średnio godzinę, kilka kursów na terenie kraju odwołano. Spóźniają się także autobusy PKS.
Niskie temperatury sparaliżowałoby również ruch na warszawskim Okęciu. Samoloty spóźniają się od 50 minut do dwóch godzin. "Odwołaliśmy 11 rejsów, w tym m.in. do Zurychu czy Sztokholmu oraz kilka rejsów wewnątrz Polski, w tym m.in. do Krakowa, Szczecina, Poznania, Rzeszowa i Wrocławia" - powiedział we wtorek PAP rzecznik prasowy PLL LOT, Paweł Klimiuk.
Z powodu bardzo niskich temperatur w poniedziałek w kraju zanotowano rekordowe dobowe zużycie gazu. Wyniosło ono 61 mln ton. "To absolutny rekord" - poinformował we wtorek PAP prezes spółki GazSystem Andrzej Osiadacz.
W wielu mieszkaniach z powodu mrozu pękają rury z wodą, zamarzają okna. Mieszkańcy Wrocławia mogą w te mroźne dni ogrzać się przy koksownikach, które we wtorek pojawiły się na ulicach miasta. Jest ich blisko 20. Piecyki stoją przy głównych węzłach komunikacyjnych, w miejscach, gdzie gromadzi się wielu ludzi. Koksowniki - zespawane z prętów zbrojeniowych kosze wypełnione kilkunastoma kilogramami palącego się koksu - dostarczyła jedna z firm oczyszczania miasta, z którą Wrocław ma podpisaną umowę. Koksowniki mają stać w mieście, dopóki będą się utrzymywały kilkunastostopniowe i większe mrozy.
Wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk zaapelował we wtorek do mieszkańców i instytucji w regionie o pomoc dla schronisk, noclegowni i jadłodajni. W wielu miejscach nie wystarczyło zgromadzonych zapasów i w tej chwili brakuje tam m.in.: koców, opału, żywności, leków, środków czystości.
Trudne warunki atmosferyczne uniemożliwiają kruszenie lodu na Wiśle. W pogotowiu czeka 7 lodołamaczy, jednak - jak poinformował we wtorek PAP Bogusław Wiącek z Ośrodka Koordynacyjno-Informacyjnego Ochrony Przeciwpowodziowej w Warszawie - lód na rzekach można kruszyć tylko wtedy, gdy kra ma gdzie spływać, nie tworząc na rzece zatorów.
Z powodu mrozów cierpią także zwierzęta. Strażacy ratują przymarznięte na rzekach lub stawach dzikie kaczki i łabędzie. W pogotowiu są także sanitariusze pracujący w ogrodach zoologicznych. Jak poinformowano PAP w warszawskim ZOO, pracownicy co trzy godziny kontrolują temperaturę panującą w zamkniętych boksach, w których przebywają zwierzęta nie lubiące mrozu.
|