Były prezydent Jugosławii Slobodan Miloszević, oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości, został znaleziony martwy w swej celi w więzieniu ONZ pod Hagą w sobotę rano.
O jego śmierci poinformował ONZ-owski trybunał, przed którym od czterech lat toczył się proces tego polityka, któremu za rolę, jaką odegrał w wojnach w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie i Kosowie w latach 90., groziła kara dożywotniego więzienia.
Przedstawiciel trybunał powiedział, że zgon Miloszevicia nastąpił - jak wszystko wskazuje - z przyczyn naturalnych. Zarządzono sekcję zwłok i ekspertyzę toksykologiczną. 64-letni Miloszević miał kłopoty z sercem i nadciśnienie. Z tego powodu wielokrotnie przerywano jego proces przed ONZ-owskim trybunałem, toczący się od lutego 2002 roku. Oczekiwano, że proces zakończy się w tym roku.
W lutym trybunał odmówił Miloszeviciowi zgody na podróż do Rosji na specjalistyczne badania i leczenie. Zdaniem obserwatorów trybunał obawiał się, że oskarżony mógłby powiedzieć, że stan zdrowia uniemożliwia mu powrót do Hagi z Rosji, gdzie mieszkają jego bliscy, w tym brat Borislav, były ambasador Jugosławii.
On właśnie zarzucił w sobotę ONZ-owskiemu trybunałowi, że ponosi "całkowitą odpowiedzialność" za śmierć jego brata.
Również rosyjscy politycy uważają, że trybunał w Hadze przyczynił się do śmierci byłego prezydenta Jugosławii. "Rosyjscy lekarze byli gotowi do udzielenia mu niezbędnej pomocy, a rosyjskie władze gwarantowały spełnienie wszystkich koniecznych w związku z tym wymogów Trybunału ONZ" - przypomniało MSZ Rosji w specjalnym oświadczeniu.
Wiceprzewodniczący Dumy Państwowej, izby niższej parlamentu, Siergiej Baburin z nacjonalistycznego ugrupowania Wola Ludu oświadczył, że "odpowiedzialni za śmierć Miloszevicia powinni ponieść karę, a haski trybunał winien być rozwiązany".
Natomiast lider Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej Giennadij Ziuganow oświadczył, że za śmierć Miloszevicia pośrednio odpowiadają organizatorzy "haniebnego sądu" nad nim.
Najdalej w atakach na Trybunał w Hadze posunął się generał Leonid Iwaszow - były wysoki rangą urzędnik Ministerstwa Obrony Rosji i świadek obrony w procesie Miloszevicia - który nazwał śmierć byłego prezydenta Jugosławii "zabójstwem politycznym".
Również Socjalistyczna Partia Serbii (SPS, opozycyjna) oskarżyła międzynarodowy trybunał w Hadze o "morderstwo" byłego prezydenta Jugosławii i zażądała w sobotę, by został on pochowany w Belgradzie. Jej zdaniem Miloszević powinien być pochowany "w swoim kraju, w Belgradzie, w Alei Zasłużonych" .
Jeśli pogrzeb odbędzie się w Belgradzie, "powinna to być wielka manifestacja poparcia dla polityki, jaką (Miloszević) prowadził w interesie narodu serbskiego" - powiedział członek kierownictwa SPS Ivica Dacić.
SPS domaga się, by "miejscowi eksperci uczestniczyli w sekcji zwłok (Miloszevicia), ponieważ nie ufamy trybunałowi" - dodał Dacić. Również Borislav Miloszević powiedział, że rodzina nie ufa, iż ONZ-owski trybunał przeprowadzi rzetelnie sekcję zwłok.
Generał Leonid Iwaszow, nie wykluczył, że Slobodan Miloszević może zostać pochowany w Rosji.
"Szczegółowego raportu" na temat zgonu Miloszevicia chce się domagać premier Serbii Vojislav Kosztunica.
Adwokat Slobodana Miloszevicia Zdenko Tomanović na wiadomość o śmierci klienta ujawnił, że Miloszević obawiał się, że jest podtruwany w celi. Adwokat złożył oficjalny wniosek do trybunału w sprawie przeprowadzenia sekcji zwłok w Moskwie.
Tymczasem trybunał haski oświadczył ustami swego rzecznika, że "nie ma sobie nic do zarzucenia", jeśli chodzi o śmierć Miloszevicia.
"Trybunał zawsze bardzo troszczył się o swych oskarżonych, a o tego szczególnie" - zapewnił rzecznik Christian Chartier. "Jest to tragiczne wydarzenie dla Miloszevicia, dla jego rodziny, dla ofiar, którym sprawiedliwość nie zostanie oddana, i dla sprawiedliwości" - dodał Chartier.