Tygodnik "Newsweek" oficjalnie wycofał się z doniesień, jakoby w bazie Guantanamo na Kubie amerykańscy żołnierze profanowali Koran.
Już wcześniej gazeta ogłosiła, że nie może potwierdzić doniesień, jakoby Amerykanie - próbując wymusić od więźniów zeznania - profanowali świętą księgę Islamu.
Na doniesienia "Newsweeka" świat islamski zareagował bardzo gwałtownie - w wielu krajach doszło do gwałtownych demonstracji, które przerodziły się w zamieszki. Najostrzejszy przebieg wystąpienia te miały w Afganistanie, gdzie w starciach z policją zginęło kilkanaście osób.
Wyraźnego zdementowania doniesień na ten temat domagał się od gazety Biały Dom. Amerykańskie władze uznały za niewystarczające wcześniejszą deklarację "Newsweeka" - gazeta ogłosiła, że nie może potwierdzić swoich informacji. Przedstawiciele amerykańskiej administracji obarczyli gazetę winą za śmierć ludzi, którzy zginęli w zamieszkach. Redaktor naczelny "Newsweeka" Mark Whitaker spełnił postulat Białego Domu i wycofał twierdzenia, jakoby w Guantanamo dochodziło do beszczeszczenia Koranu.